sobota, 22 grudnia 2007
Bombki
A dziś na projektowaniu mieliśmy robić świąteczne bombki. Nasza kadra spędzila czas w swoim wąskim profesorskim gronie dając nam ciszę i święty spokój. Po czym przyszli wlokąc za sobą moją ulubioną dr. Bochenek (malarstwo) i (tu eufemizm) nielubianą prof. Simińską i jakiegoś również prof od rzeźby, który będzie od przyszlego semestru (kadre trzeba przyznać, że mamy pierwszoligową). Kazali nam po kolei pokazywać to co zrobiliśmy i prosilam w duchu żeby nie objechal mnie na forum przy tej Siminie jednej. No i moja kolej...siedzialam na przeciw niego po drugiej stronie dlugiego stolu i on (prof. Hora) krzyczy: teraz Ty Ruda.... Mnie już wkurzenie bierze, ale pokazuje co tam mam, a on na to : ale nuda....mnie już krew zalewa. I jego asystentka mówi: Eee no mi sie to bardzo podoba i chce to mieć, po czym Hora mówi, że on też chce to mieć, a ja mówię, że pani Malecka to dostanie, a on to najwyżej za "Rudą" może dostać to gorsze..Chwilowa konsternacja po czym wszyscy w śmiech, nawet Śimina, i on mówi do mnie, że już więcej nie powie Ruda tylko Pyskata. No i ja podchodzę do nich i wręczając moje bombki mówię tak : wesolych świat i szalonego sylwestra.Amen :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
z dołu czeluści ku wyżynom sukcesu.;) a serio, mała rzecz a cieszy.
Prześlij komentarz